Na parkingu na punkcie widokowym był jeszcze tylko jeden wóz, biały datsun z deską

pracować. –

grozę.
odległość i wypadła z łuku. Koła zabuksowały na żwirze. Szarpnęła z całej siły, chcąc wrócić
Komórka na kartę jest nie do wykrycia.
że widział Jennifer w szpitalu, gdy się ocknął ze śpiączki. Od tego czasu rozmawiali zaledwie
w ogrodzie. Kiedy kundel pił, zachlapywał całą podłogę. Jeśli o nią chodzi, nie potrzebowali
będzie, ale przynajmniej jest jakiś początek.
Dzień? Dwa? Tydzień? Wieczność? A potem? To nie jest porwanie dla okupu, o nie. Olivia
jpk vat szlochem zwróciła się do RJ, jak Jennifer zwracała się do męża. Dzwoniąca chciała, żeby
174
– Przed kimś, kogo znała przed tobą.
moment zamknęła oczy.
– Jak się dzisiaj mamy? – zapytała ze sztuczną wesołością.
O1ivia wyczuła swoją szansę. Odepchnęła porywaczkę. Jeśli uda jej się wyłowić klucze i
Ćwiczyła, ociekając potem, a sforsowane mięśnie drżały z wysiłku.
Szukasz idealnego prezentu? karta podarunkowa spa polecana przez klientów.

się i zamykają za kolejnymi grupkami przyszłych dramatopisarzy. Fioletowy zmierzch

Carlos znowu się stawiał.
Wymijał właśnie lśniące czerwone bmw, gdy przyszła mu do głowy nowa teoria. Cholera.
artysta miał na myśli?
galerii.
przybranym nazwiskiem. – Mam – powiedziała, a ja zablokowałam otwieranie drzwi.
easyfinance offer now unsecured bad credit loans from EasyFinance.com from trusted lender 222
– Niemożliwe. – O1ivia chciała się z nim zobaczyć tak bardzo, jak on z nią. Słyszał to w
pokusę. I bez tego miałam sporo zajęć.
Wyciągał za daleko idące wnioski. Spotkanie z Bentzem przypomniało mu sprawę sióstr
To tylko nerwy.
angielski gocław – To koniec?
– Chyba w ogóle nie powinienem z panem rozmawiać.
- Wiem, ale będzie ich jeszcze kilka. Żeby wyjaśnić pewne sprawy - powiedział Reed. - Zacznijmy od żony pani narzeczonego. - Której? - Tej, z którą wciąż był żonaty, Caitlyn Montgomery. - A, o nią chodzi. - Naomi prychnęła niecierpliwie. - To wariatka. - Dlaczego tak pani sądzi? - Bo jest szalona. Nie ma wątpliwości. Dajcie spokój, przecież wiecie. - Przewróciła oczami. - Sprawdźcie w miejscowych szpitalach. Josh mówił, że kilka razy lądowała na oddziale psychiatrycznym. Przynajmniej raz, może nawet kilka razy, próbowała popełnić samobójstwo. A kiedy już się wydawało, że jej się poprawia, no, wiecie, psychicznie - nie wiem, czy to w ogóle możliwe, nie znam się - za każdym razem choroba wracała. Przegrana sprawa. Wariatem jest się całe życie. - A co pani wie o jej stosunkach z denatem? - Denatem? Na miłość boską, czy to jakiś kiepski dramat sądowy? Denat! Joshowi by się spodobało. - Na sekundę złagodniała, a przez jej twarz przemknął cień smutku, tak jakby naprawdę obeszła ją śmierć Josha Bandeaux. - Ich stosunki nie były najlepsze. Rozwodził się z nią i chciał ją oskarżyć o spowodowanie śmierci ich dziecka, więc jakie mogły być? - Przewróciła oczami, jakby mówiła do głupków. Reed starał się zachować spokój, ale czuł, jak z każdym jej sarkastycznym słowem narasta wzburzenie Sylvie. Był zadowolony z tyrady Naomi, lubił takie spontaniczne wypowiedzi. Doświadczenie nauczyło go, że ludzie potrafią wtedy więcej powiedzieć, czasem niechcący. - Czy mieliście się pobrać? - Oczywiście! A jak pan myśli, dlaczego była taka wkurzona? - Wciąż go kochała? - A kto ją tam wie? Może i tak. Jej spytajcie. - Naomi uśmiechnęła się nieznacznie. - Wiele kobiet go kochało. - Spojrzała na Morrisette, a Reed poczuł wyraźnie, jak w jego partnerce wzbiera złość. - Gdzie pani była w noc jego śmierci? - Głos Morrisette brzmiał spokojnie. - Już mówiłam. Byłam u przyjaciół na wyspie. - Na wyspie St. Simons? - Tak. Mają tam dom. Trochę za dużo wypiłam, nie chciałam ryzykować i wracać samochodem, więc przenocowałam w ich pokoju gościnnym. - I może pani udowodnić, że spędziła tam całą noc? - O Boże, tak! Wydawało mi się, że już to wyjaśniłam. Nazywają się Chris i Frannie Heffinger. Mogę wam podać numer telefonu, jeśli chcecie. - Przyjrzała im się uważnie. - Czy ja potrzebuję adwokata, czy jak? Jestem podejrzana? - Po prostu próbujemy się dowiedzieć, co się stało. - To aresztujcie Caitlyn. Wszyscy wiemy, że ona to zrobiła. Wciąż ma klucze do tego domu, na miłość boską, Josh chciał się z nią rozwieść. Już wam mówiłam, że jest psychiczna. Naprawdę, to żadna filozofia domyślić się, co tu naprawdę zaszło. Morrisette prawie uniosła się na krześle. - A co pani wie o filozofii? - Skończyliśmy? Naprawdę jestem umówiona. I, wiecie, właśnie się stąd wyprowadzam. To miejsce mnie przeraża. Gdy pomyślę o Joshu... zamordowanym w tamtym pokoju... - Wskazała głową na gabinet i nerwowo podrapała się po szyi. - Nie, nie mogę...
– W Whitaker College. – Zerknął na Fernanda. – Najwyraźniej nie chciał stracić wykładu
– Niech zgadnę. Skończyłeś swoją zmianę, więc teraz zajmiesz się prośbą Bentza.
psychoterapia Lowena

©2019 www.ecclesia.ten-strefa.mielno.pl - Split Template by One Page Love